Prawidłowa postawa przy komputerze

Przy biurku siedzę już całkiem długo, w tym roku bliżej mi będzie do pięćdziesiątki niż czterdziestki, a że jestem ciekawskie jajo, więc coś tam już zdążyłem przetestować w tym temacie. Może komuś się przyda, choćby aby przekonać się jakie są możliwości w tym temacie.

Na początku mojej kariery Homo Sedens*, czyli jakieś 20 lat temu, testowałem klękosiad. Kolega bardzo zachwalał, kupiłem w ciemno. Niestety nie dla mnie ten sprytny przedmiot. Jakoś kolana mnie pobolewały. Może taka moja fizjonomia?

Po jakimś czasie miałem do czynienia z wielką dmuchaną piłką, taką do jogi. Czułem wyraźnie, że plecy mam pięknie wygięte w łuk, tak jak powinny być. Ale jednak odstawiłem piłkę na bok. Możliwe, że wynikało to z tego, że jej średnica była ciut za mała, brakowało dobre 5 centymetrów. A to jest bardzo ważne, aby ręce nie były za nisko, ani za wysoko w stosunku do blatu. Ręce powinny być zgięte w łokciu pod kątem 90 stopni i być równoległe do blatu.

Później testowałem małą dmuchaną poduszkę. Miała być dobra, bo poręczna i mogę wyregulować wysokość siedziska samym krzesłem. Niestety coś mnie w dupsko uwierało i na dłuższą metę nie dałem rady. Choć pozycja już była odpowiednia. Czyli siedziałem z brzegu poduszki, tak jakbym miał prawie z niej zjechać. Dzięki temu plecy były ładnie wygięte.

Potem przyszedł czas na krzesło siodłowe. Oj! To najbardziej boleśnie wspominam. Jak mnie wtedy dupsko bolało, a miało być tak pięknie… Zapewne każdy zapalony rowerzysta doświadczył tego na początku sezonu – dupsko musi się przyzwyczaić do siedziska. Niestety, ja wymiękłem.

Następne moje doświadczenie to podparcie lędźwiowe, które nabyłem na Allegro. Kosztowało grosze i mówiąc krótko – jaka cena taka jakość. Oparłem się i zgniotłem, ot tyle z tego było pożytku jak z naleśnika za plecami.
Całkiem możliwe, że czegoś nie doczytałem zamawiając na Allegro, to chyba była wersja dla anorektyków i moje 77 kg to była zbyt duża waga. Ale nie znaczy to, że podparcia lędźwiowe są do bani. W samochodzie od wielu lat mam takie, tylko że z twardej gąbki i sprawdza się rewelacyjnie!

Kolejny nabytek, tym razem już poważny zakup (czytaj drogi) to fotel ergonomiczny z podparciem. Nie sprawdza się u mnie, ponieważ podparcie lędźwiowe jest bardzo daleko, to znaczy – siedzisko jest strasznie głębokie. Przez to potem niewygodnie jest nogom.
Ale znalazłem rozwiązanie, między innymi dzięki rozmowom z innymi Homo Sedens, które to podzieliły się swoim doświadczeniem. Mianowicie chodzi o siedzenie na brzegu krzesła. To już wcześniej sam odkryłem przy okazji tej plaskatej poduszki na siedzisko, ale jakoś zapomniałem o tym. Teraz powróciłem do takiego sposobu siedzenia. Czyli zamiast specjalnego fotela wystarczyło by zwykłe krzesło z regulowaną wysokością.
Jeśli usiądzie się blisko brzegu krzesła i podniesie się siedzenie, sprawi to inne ułożenie nóg, miednicy i pleców, w wyniku czego nasza pozycja będzie wyglądała pięknie, jak jeźdźca na koniu. I taka właśnie jest prawidłowa postawa siedzenia.

Potem naszła mnie ochota na pracę na stojąco. Kilka lat temu zaczęło się o tym mówić więcej. Na wymiar zrobił mi stolarz specjalną rozkładaną podstawkę pod monitor, klawiaturę i mysz. Czyli mogłem pracować na stojąco.
To też nie było zbyt dobre rozwiązanie. Przestawianie i upakowywanie wielkiego monitora, klawiatury i myszki było lekko uciążliwe. A że przyzwyczajenie to druga natura człowieka to efekt był taki, że dużo tego nie poużywałem.

Ale od całkiem niedawna jestem szczęśliwym pracującym na stojąco. Prenumeruję newsletter Michała Szafrańskiego z bloga Jak oszczędzać pieniądze. Polecam, skarbnica wiedzy na temat właściwego podejścia do finansów. Razu pewnego wpadła stamtąd wiadomość, ale tytuł już wyjaśniał, że tematyka nie jest dla mnie. Pomimo tego kliknąłem i otworzyłem wiadomość. Od razu mój wzrok padł na fragment, który zawierał wzmiankę o pewnym meblu. Tak, to była magia, czasami tak się dzieje. Ale żeby nie zostać posądzonym o szarlataństwo zostawiam magię na boku i szybko wyjaśniam co tam takiego wypatrzyłem. Stół z podwyższanym blatem na korbkę z Ikei!

Nie raz przymierzałem się do stołu z regulowaną wysokością blatu. Niestety drogie to meble, więc na rozmyślaniu się skończyło. Ale ten stół z Ikei kosztuje 749 zł. Czyli cena bardzo dobra, bardzo bardzo. Blat ma 160 x 80 cm, czyli nawet i dwie osoby mogą razem pracować. Polecam, mebel to Skarsta. Na zdjęciu korbka straszy, ale w rzeczywistości jest podczepiana pod blat, więc nie przeszkadza.

Tym stołem cieszę się już dobre 4 miesiące i zauważyłem jedną rzecz. Mianowicie jak tak człowiek postoi to nogi drętwieją. I tu znowu polecam wymianę informacji z innymi Homo Sedens. Dobra dusza doradziła mi, aby co jakiś czas rozruszać ciało, na przykład korzystając z takiego zestawu ćwiczeń.
Niecałe 8 minut, a jeśli dobrze merdasz rękami i robisz przysiady, to się nieźle zmęczysz. Do zestawu tych ćwiczeń dodałem różne skłony i przysiady, tak że mam całkiem dobrą gimnastykę. Tu uwaga – lepiej to robić z dala od publiczności – niewtajemniczonym może to dziwnie wyglądać ;-)

Ale zamiast jakiegoś zdefiniowanego zestawu ćwiczeń można po prostu sobie potańczyć, pomachać łapkami, zrobić trochę przysiadów. Można do tego zapuścić jakiś rytmiczny kawałek, na przykład taki remix.

Jak widzisz wybór jest całkiem spory. Możliwe, że gdybym miał dobrze dobraną dmuchaną piłkę to by mi wystarczyła. A tak moje losy poszukiwacza ergonomii zawiodły mnie aż do Ikei :-)
Z perspektywy czasu patrząc to bardzo dobry nabytek – jedynie należy pamiętać o przerwach na gimnastykę.

Życzę zdrówka, dziękuję za uwagę i wyjaśniam na koniec co to ten Homo Sedens. To pierwsza faza przemian morfologicznych gatunku Homo Sapiens, która polega na częstszym przesiadywaniu niż na zmianie położenia przy użyciu kończyn dolnych. Oczywiście nazwa zmyślona ;-)

28 marca 2019, Tomasz Bartosiewicz,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *